Obywatel nr 2/2005 (22)
Zanim pomyślisz – pomyśl!
Obywatelskie przesunięcie w czasie – piszę w styczniu, czytacie w marcu – wymusza na mnie niepoprawną racjonalnie postawę wróżbiarską. No bo dziś uwagę obywatelstwa – a w każdym razie pewnej jej części, skierowanej ku publicznemu – zajmuje kwestia Listy. Kto sporządził, kto wyniósł, kto mógłby dawno siedzieć. Ale kto wie, czym będziemy zajęci za dwa miesiące? Dopiero co zabieraliśmy się do powolnego smakowania Rywina, zza węgła pomału zaczynał wyskakiwać a to Sobotka, a to Kulczyk, a to Pęczak. No ale potem – poszło. I PZU. I Eureko. I Oleksy niezlustrowany, choć kryształowy. I Niezabitowska kryształowa, choć zlustrowana na dziko, Eichelberger po romansie, Wildstein przed kamerami. Jak w kalejdoskopie. O ile kilka lat temu wydawało się, że coś w Polsce pękło, coś się skończyło – teraz okazuje się, iż dopiero się zaczyna. Wiatr, przeciąg, oczyszczanie pola. To, co niedawno Salon nazywał oszołomstwem, staje się ciałem. Gdzie będziemy za dwa miesiące? Przez taki szmat czasu wszystko się może zdarzyć.
***
„Jest rok 2020. Po serii zamachów terrorystycznych z użyciem broni masowego rażenia świat pogrąża się w strachu. Kolejne kraje budują broń atomową, wszyscy wszystkich szpiegują, zawieszane są prawa obywatelskie...”. To tylko jeden z czterech scenariuszy przyszłości opisanych przez Narodową Radę Wywiadu, prestiżową instytucję doradczą dyrektora CIA (http://cia.gov/nic). Na 120 stronach, na podstawie opinii tysiąca ekspertów z całego świata, najlepsi analitycy wywiadu prognozują cztery warianty naszej wspólnej przyszłości. Dwa czarne: niebezpiecznie, postępująca globalizacja, starzenie się społeczeństw, rozrost mega-miast, wzrost popytu na ropę, terroryzm. I dwa optymistyczne: gospodarka dynamiczna, światowe potęgi konkurują, ale i współpracują, gospodarczy i polityczny środek ciężkości przenosi się na Wschód, Chiny i Indie dorównują USA i Europie. Jaka będzie rzeczywistość? Wybór należy do Ciebie.
***
W zamierzchłych latach sześćdziesiątych XX wieku, na fali odwilży po październiku ‘56 roku, w warszawskim Studenckim Teatrze Satyryków szło kultowe – excusez le mot – przedstawienie pod tytułem „Myślenie ma kolosalną przyszłość”. Długo szło. Miło było.
***
Był rok 2000. Trochę z głupoty, która nie pozwoliła mi przestraszyć się radykalizmu tego, co rozpoczynam, a trochę ze świętej naiwności, która oburzyła się jawną niesprawiedliwością systemu, w jakim od setek lat funkcjonujemy, zaczęłam kampanię „ZROBIONE – ZAPŁACONE, czyli praca domowa kobiet – jak ją wynagradzać”. Na zespół tej kampanii sypały się gromy – krzyczały siostry feministki i bracia liberałowie. A kuzynki i kuzyni z Salonu wytwornie, acz z lekkim niesmakiem tylko odwracali głowy.
***
Jest rok 2005, styczeń. Po latach pisania listów, tekstów, polemik, próśb o granty, po setkach skserowanych albo wysłanych e-mailem materiałów, czytam jak Magdalena Środa, pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, mówi salonowym „Wysokim Obcasom”: „Moim priorytetem jest poprawa sytuacji ekonomicznej kobiet /.../ uważam, że trzeba nie tylko wzmocnić prestiż osoby, która zostaje w domu i wychowuje dzieci, ale również wspomóc ją materialnie. Potrzebna jest ustawa, która zagwarantuje »kobiecie domowej« część emerytury męża. Niezbędne są również zmiany dotyczące wynagrodzenia za urlop wychowawczy /.../ Moje biuro opracowuje właśnie projekt takich zmian w ustawach /.../ Chciałabym również uruchomić mikropożyczki dla kobiet /.../ Jestem optymistką, myślę, że to kwestia kilku miesięcy /.../ Chciałabym /.../ wprowadzić ulgi podatkowe dla zakładów pracy »przyjaznych rodzicielstwu«. Wymaga to zmian w przepisach podatkowych. Zamierzam przygotować ich projekt. Ale już teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by pracodawcy prywatni wprowadzali elastyczne godziny pracy dla mam, zwracali wydatki na opiekunki dla dzieci i wprowadzali programy reintegracji zawodowej kobiet po urlopach wychowawczych /.../ Jeśli państwa nie stać na solidną pomoc socjalną dla rodzin, jedynym dobrym rozwiązaniem jest zmiana rynków pracy, która zminimalizuje dylemat wpisany wciąż w kobiecą kondycję – dylemat związany z chęcią posiadania dziecka i potrzebą bycia aktywną w sferze publicznej /.../ Trzeba te rynki, media i politykę przeorganizować. To największe wyzwanie XXI wieku”.
W komiksach piszą w takich momentach: WOW!!!
***
Rok 1998. Mariusz Biedrzycki, biolog, wydał książkę „Genetyka kultury”, w której zajmuje się „memami” – takimi genami informacji, od których coraz bardziej zależy nasze życie, bo coraz więcej tych memów wytwarzamy. A mem raz wpuszczony do systemu jakim jest kultura, żyje własnym życiem. I ma – podobnie jak gen – jeden cel: przetrwać. I multiplikować się wedle następującej reguły: „Jeśli dany zbiór poglądów [czyli, po mojemu memów] jest sprzeczny z dotychczas obowiązującym, najpierw przechodzi fazę pobłażliwego lekceważenia, potem gwałtownej krytyki, a potem stopniowej akceptacji”.
Więc: myślenie ma kolosalną przyszłość, ponieważ ono nam tę przyszłość buduje.
Więc: uważaj co myślisz, bo jak raz pomyślisz i wpuścisz w obieg, to już tam zostanie.
Więc: pomyśl zanim pomyślisz. I wpuszczaj do systemu tylko to, co chciałbyś, żeby w nim zostało! Pamiętaj, że wybór należy do Ciebie!
Anna Mieszczanek

















