Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Mocarstwo robi co chce

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Z Williamem Blumem rozmawia Jon Elmer | wywiad

Wg założeń polityki energetycznej wiceprezydenta Dicka Cheney’a szacuje się, że do 2020 r. 2/3 ropy w USA będzie musiało być importowane. Irak posiada drugie co do wielkości rezerwy tego surowca na świecie. Jak dużą rolę odgrywa ropa w konflikcie w Iraku?
W.B.: Jest to warunek sine qua non – ropa nie jest bowiem powodem jedynym, ale z pewnością koniecznym, bez którego inne argumenty nie byłyby wystarczająco ważne. Ropa przedstawia jeszcze inny ważny aspekt: oficjalną walutą dla wszystkich transakcji zawieranych przez OPEC (Organizację Państw Eksporterów Ropy Naftowej) jest dolar. Jakieś 1,5 roku temu Irak zmienił amerykańską walutę na euro, co najwyraźniej wielce zdenerwowało władze USA i narodziło obawę, że OPEC może oficjalnie zamienić dolary na euro. Gdyby OPEC zadecydował o oficjalnej zamianie dolara na euro, to opierając się na tym, co piszą ekonomiści, byłoby to wielkim finansowym ciosem dla Stanów Zjednoczonych, więc widząc powagę zagrożenia, chcą temu zapobiec.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Wojna i co z niej wynika ikona czytaj wiecej

Grzegorz Kościński

Francuskie media podkreślały, że tak pięknie prezentująca się w telewizji „gwiezdna wojna” z roku 1991, w rzeczywistości pochłonęła mnóstwo ofiar wśród cywili i amerykańskich żołnierzy, choć starano się te fakty ukryć, gdyż Irak stanowił swego rodzaju poligon doświadczalny. Szczególnie negatywne skutki miało użycie przez Amerykanów amunicji ze wzbogaconym uranem, co spowodowało radioaktywne skażenie ogromnego obszaru i miało swój ciąg dalszy w postaci zachorowań ludności cywilnej i żołnierzy obu stron; znacznie wzrosła liczba poronień i urodzeń dzieci upośledzonych, dolegliwości psychicznych etc.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Europa pod kontrolą

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Z Władimirem Bukowskim rozmawia Barbara Bubula | wywiad

Jak ocenia Pan postawę polskiej opinii publicznej wobec wyzwań roku 2003?
W.B.: Cóż, fakt ogromnego poparcia szeroko pojętej opinii publicznej dla wstąpienia do Unii Europejskiej mnie nie dziwi. W Europie Wschodniej ma on przyczyny historyczne. Przez długie lata zagrożenie pochodziło ze Wschodu, z Zachodu szło światło. Bardzo trudno zmienić tę mentalność. Ludzie mówią o „wchodzeniu do Europy”. Ale przecież wy nie wchodzicie do Europy. Wy wchodzicie do federacyjnego państwa – a to zupełnie inna sprawa. Gdybyście wchodzili do Europy z wszystkimi jej tradycjami – nikt by nie był przeciw. Ale przyłączacie się do określonego projektu politycznego, który ma charakter socjalistyczny. I na nieszczęście, wyjaśnianie tego w kraju, który przeżywa kryzys tożsamości, kryzys ekonomiczny, jest bardzo trudne. Ludzie myślą, że wstąpienie do Europy to jakiś rozwój. W rzeczywistości to was zmiecie z powierzchni ziemi. Nie wiem, czy i jak Niemcy i Francja przetrwają, gdy to wszystko runie. Ale Polska zostanie zniszczona.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Alternatywa: wasalizacja

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Remigiusz Okraska

Udział Polski w brutalnej, prymitywnej i agresywnej hucpie nazwanej w iście orwellowskim slangu „Iracką wolnością” przekonuje, że do Unii Europejskiej warto wstąpić choćby po to, by nasze elitki ktoś trzymał krótko, bo wpędzą nas w tarapaty znacznie większe niż tzw. utrata suwerenności. Tej ostatniej już zresztą stracić nie możemy, tak jak niemożliwe jest, żeby kobieta lekkich obyczajów straciła dziewictwo, czyli coś, czego ex definitione nie posiada. Jeśli nie chcemy, by nadwiślański kraik stał się już całkiem jawnym wasalem Stanów Zjednoczonych, to nie ma co ubolewać nad wadami UE – ta przynajmniej potrafi się zdobyć na gest sprzeciwu wobec absurdalnych pomysłów jankesów, a jak dobrze pójdzie to kiedyś pogoni ich za ocean, zlikwiduje amerykańskie bazy okupacyjne na Starym Kontynencie i wyzwoli i siebie i nas spod tyranii Billa Gatesa, Myszki Miki i silikonowych gwiazd Hollywood. Przy tych tyranach i okupantach ludzkich umysłów taki Łukaszenko to dobry wujcio, choć bynajmniej nie należy on do moich ulubieńców.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Alternatywa jest prosta

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Olaf Swolkień

To, co w Europie wartościowe, piękne i znajdujące do dzisiaj odbicie w jakości codziennego życia, z Unią Europejską ma tyle wspólnego, co wzniosłe i szlachetne wartości ze wspólnotą węgla i stali, a smakowity ser z mdłą, seropodobną masą. Zasadnicza opozycja polega na przeciwstawieniu Europy cnót i wartości – nihilizmowi, z jakiego rodzi się drobiazgowa biurokracja, obłędne procedury i perwersyjne niemal upodobanie do zajmowania się bzdurami. Wiara w to, że wejście do UE narzuci skorumpowanej Polsce jakieś inne, lepsze standardy jest wiarą w to, że ktoś za nas odwali brudną robotę, której nie potrafimy sami wykonać. Przecież to właśnie najbardziej skorumpowana, rządząca Polską prymitywna sitwa najmocniej się do Unii pcha, znajduje wspólny język z facetami typu Chirac czy Berlusconi. Ci ostatni wykorzystują stanowiska głów państw do ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości – toż nawet Kwaśniewski przy nich jawi się jako ktoś niemal godny i przyzwoity.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Otwieram konserwę: Michnik ikona czytaj wiecej

Remigiusz Okraska

Już dziś „Gazeta Wyborcza” to jedno z największych i najbardziej opiniotwórczych pism w Polsce, w rękach spółki Agora znajduje się także kilkanaście innych czasopism, popularny portal internetowy, prawie 30 regionalnych rozgłośni radiowych (głównie w wielkich miastach), ogólnopolskie radio TOK FM, duża firma zajmująca się reklamą zewnętrzną (billboardy). To oznacza nie tylko skoncentrowanie w rękach niewielkiej garstki sporej części mediów, ale i ogromne zyski z reklamy, umożliwiające dalszy rozrost całego przedsięwzięcia. Gdy dodamy do tego, że prawie wszystkie pozostałe duże media mówią w najważniejszych kwestiach tym samym głosem co „Wyborcza”, że poszczególne tuzy dziennikarskie to niemal klony Michnika (Olejnik, Lis, Żakowski itd.), to w efekcie otrzymujemy coś, co bez przesady można określić mianem Lewiatana. Wciąż większego: teraz chcą „połknąć” zyskowne Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (lider na rynku podręczników szkolnych), a o bardziej odłożonych w czasie nabytkach aż strach pomyśleć – „afera Rywina” ujawniła, że przebąkuje się m.in. o zakupie przez Agorę telewizji Polsat. Niedługo będzie tak, jak w starym kawale: „Włączam radio – Gierek, włączam telewizor – Gierek, otwieram gazetę – Gierek. Boję się otworzyć konserwę”. Ja też się boję, tyle że nie śp. Gierka, lecz Michnika i jego koleżków.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Jamałgate

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Witold Stanisław Michałowski

Z pewnym przybliżeniem można oszacować minimalne kwoty, które powinny zasilać skarb państwa. Gazociągiem Jamalskim jak na razie przepływa zaledwie 31% ilości gazu w stosunku do pierwotnych założeń. W każdym normalnym kraju byłby to wystarczający powód, aby udzielić dymisji ludziom za to odpowiedzialnym i ogłosić upadłość firmy, którą kierują, czyli w tym przypadku Europolgazowi. Nikt by się w rozważania o braku odpowiedniej ilości tłoczni gazu czy II nitki nie wdawał. To przecież są sprawy techniczne, które powinny być uwzględniane przy opracowaniu pierwotnych biznesplanów. Zostańmy jednak przy tych 31 procentach. W tym przypadku opłata tranzytową, jaka powinna zostać pobrana to ok. 380 mln USD. Tyle wpłynąć powinno na konto operatora gazociągu, z czego 7% to podatek VAT, czyli ok. 26 mln USD. Tyle realnie powinno rocznie wpływać na konto Urzędu Skarbowego Warszawa Praga-Południe. Panie urzędniczki, które o to zapytano spojrzały na pytającego z rozbawieniem...

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Kolej ma przyszłość ikona czytaj wiecej

Z Markiem Szpirko, wiceprezesem Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei rozmawia Krzysztof Rytel | wywiad

Jakie wymierne efekty przyniosła wasza działalność?
M.S.: Pierwszym miernikiem efektu działań był raport NIK, który kontrolując Urzędy Marszałkowskie w zakresie koordynacji komunikacji opisuje przykład opolski jako możliwie najlepsze rozwiązanie. Zakład Opolski jest jedynym w kraju, który notuje wzrost przewozów (do 15% na niektórych liniach), przy rocznym spadku przewozów pasażerskich w całej Polsce rzędu 8-10%. Sami mierząc frekwencję widzimy efekt – na Opolszczyźnie pasażerów w pociągu liczy się w setki, na Podkarpaciu w dziesiątki.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

PKP – pozostałości kolei polskich ikona czytaj wiecej

Rafał Jankowiak

Zbliża się godzina 23:00. Na poznańskim dworcu są już nieliczni pasażerowie wracający z drugiej zmiany. Na jednym z peronów stoi pociąg do Zbąszynka. W środku niespełna 70 pasażerów. Zapewne jeszcze kilku dosiądzie na dwóch kolejnych poznańskich stacjach: Górczynie i Junikowie. Razem zbierze się 80-90 podróżnych. Wiedząc, że w jednym standardowym wagonie II klasy jest 80 miejsc, ile wagonów należy podstawić na peron? To, co wydaje się banalnym zadaniem tekstowym dla ucznia III lub IV klasy podstawówki jest zbyt trudne dla decydentów z PKP. Otóż prawidłowa odpowiedź brzmi: sześć, w tym jeden pierwszej klasy – prawidłowa, ale tylko dla ww. „managerów”. Osoba trzeźwo myśląca podstawiła na peron jeden lub (dla wygody podróżnych) dwa wagony. Tymczasem PKP wolą wozić powietrze w pustych składach. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że owe cztery niepotrzebne wagony na tej trasie to roczny koszt ponad 135 tysięcy złotych! Powtórzmy: niepotrzebne wagony, a więc także niepotrzebny koszt. 135 tys. – a przecież takich pociągów co dzień w trasę wyrusza kilkaset!

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Infostrada

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Rafał Górski

W „Rzeczpospolitej” ukazuje się wywiad z profesorem Wojciechem Suchorzewskim – kierownikiem Zakładu Inżynierii Komunikacyjnej w Instytucie Dróg i Mostów Politechniki Warszawskiej, współtwórcą polityki transportowej stolicy. Wypowiedź profesora: /.../ na pytanie, kiedy w Warszawie znikną korki, zawsze odpowiadam, że mniejsze korki już były. Teraz towarzyszyć nam już będą zawsze. Nawet jeżeli poszerzymy arterie i zbudujemy nowe parkingi – wszystkie się zapełnią. To droga donikąd.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Nie spieszymy się ikona czytaj wiecej

Z Jackiem Szklarkiem, liderem ruchu Slow Food w Polsce, rozmawia Barbara Bubula | wywiad

Ucząc ludzi niespiesznego jedzenia, uczycie ich wrażliwości na bioróżnorodność i jakość produktów żywnościowych. Szybkość jest więc Waszym największym wrogiem?
J.S.: Globalizacja nastawiona jest wyłącznie na to, żeby żywność produkowana była taniej i szybciej, najlepiej ujednolicona, zaprawiona chemią, trwała i atrakcyjnie kolorowa. Ale jak to możliwie, żeby łosoś miał tak intensywny kolor? Każdy, kto kiedykolwiek widział świeżego dziko złowionego łososia wie, że to niemożliwe. Sprzedawany łosoś jest natomiast nasycony substancją, która osłabia wzrok i może doprowadzić do ślepoty. Teraz jakieś gremia dyskutują w Unii Europejskiej, ile tej substancji można dodawać, żeby nie zaszkodzić zdrowiu człowieka. Ależ to jest totalny absurd! Dlaczego mamy ustalać, ile dodawać rzeczy ewidentnie złej, jeśli po prostu można nie dodawać jej wcale?

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Hipermarkety pod paragrafem – casus Unii Europejskiej ikona czytaj wiecej

Philippa Jill Gallop

Najistotniejsze dla obrony drobnych handlowców są regulacje prawne zabraniające sprzedaży poniżej kosztów produkcji. Działają one w dostatecznym stopniu w kilku krajach, m.in. we Francji i Niemczech. Regulacje te nie odnoszą skutku w przypadku rolników, z uwagi na ciągle obecną presję wywieraną przez producentów i hipermarkety w celu obniżenia kosztów produkcji, na czym korzystają duże farmy, gdyż mogą tanio produkować duże ilości jednolitych produktów. Dodatkowo trudny do rozwiązania jest problem współzawodnictwa na poziomie lokalnym, z uwagi na sztucznie zaniżone koszty transportu. Ceny paliwa należałoby ustalać proporcjonalnie, użytkownicy dróg sami powinni płacić za ich budowę, konieczne jest w minimalnym stopniu opodatkowanie paliwa do samolotów z uwagi na wysokie koszty ekologiczne i społeczne transportu świeżej żywności w obrębie całego globu.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Z innego kontynentu

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Monika Gorzelańska

Po tym, jak mieszkańcy stanu odmówili zgody na podwyższenie podatków, a władze już zmniejszyły wydatki na policję, nauczycieli oraz sędziów, przyszła kolej na likwidację wcześniej przyznanych dodatków chorobowych dla najbiedniejszych. Lekarka Patricia Kullberg powiedziała: Dzisiaj zrobiłam coś, co przez 21 lat mojej pracy nie przyszło mi na myśl. A mianowicie powiedziałam mojemu pacjentowi, że musi przestać brać leki, bo nie jest w stanie pokryć kosztów ich przyjmowania. Niestety taka polityka ma miejsce w większości stanów. USA znane są ze swoich liberalnych, tj. nieodpowiedzialnych społecznie regulacji, takich jak zaledwie dziesięć dni płatnego urlopu, tylko sześciomiesięczny zasiłek dla bezrobotnych i to wyłącznie w przypadku, gdy pracownik zostanie zwolniony, a nie zwolni się sam, brak socjalnego ubezpieczenia medycznego etc.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Czy można zmierzyć „postęp”? ikona czytaj wiecej

Peter Montague

PKB traktuje wszystkie transakcje dodatnio. Tym samym przestępczość, rozwody, zanieczyszczenie środowiska i uszczuplanie zasobów naturalnych są traktowane jako korzyści. Jeśli ktoś kupuje samochód, PKB wzrasta. Jeśli ten samochód ma wypadek i wymaga gruntownego remontu, PKB wzrasta. Jeśli kierowca trafia do szpitala, PKB wzrasta. Jeśli sprawa trafi do sądu, PKB znowu wzrasta. PKB nie czyni rozróżnienia między działaniami, które przyczyniają się do ludzkiego dobrobytu, a tymi, które go obniżają. To tak, jakby prowadzić rachunki przy pomocy kalkulatora, który ma tylko funkcję dodawania, nie posiada natomiast funkcji odejmowania. Jeśli tylko pieniądze przechodzą z rąk do rąk, PKB wzrasta. Każde przedsiębiorstwo, które prowadziłoby swoje rachunki na tej zasadzie, patrzyłoby na własną kondycję przez różowe okulary, lecz byłby to obraz fałszywy. Tak właśnie jest z państwami, które opierają się na PKB jako mierniku dobrobytu.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Procedura dla ludzi (cz. I)

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Magda Micińska

Organizacje ekologiczne, które przystąpią do postępowania mają – w odróżnieniu od osób „niezrzeszonych” – uprawnienia strony, tzn. są powiadamiane o wszelkich czynnościach procesowych i mogą zaskarżyć decyzję do drugiej instancji, a później do NSA. Z tej przyczyny, że w naszym „państwie prawa” standardowy termin załatwiania sprawy przed NSA trwa dwa lata, organizacje działające w istocie lege artis (zgodnie z prawem) przyrównywane są do grup przestępczych. Dyskredytowanie organizacji społecznych ma zniechęcić ludzi do zrzeszania się i odwrócić ich uwagę od istoty problemu: pozwoleń na budowę hipermarketów, stacji paliw i innych zdecydowanie szkodliwych dla środowiska inwestycji. Zainteresowanie tymi sprawami winno – zgodnie z intencją autorów reportaży – wzbudzać podejrzenia o udział w grupie terrorystycznej, aby dobrzy zagraniczni inwestorzy oraz sprzyjające im organy administracji mogły robić to, co im się żywnie podoba, oczywiście „w interesie publicznym”.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Kobiety, społeczeństwo obywatelskie i... koniec biedy ikona czytaj wiecej

Hilkka Pietila

Państwo utrzymuje również sprawny system transportu publicznego, bezpłatne uniwersytety w dziesięciu miastach, publiczne szkoły podstawowe i średnie o wysokim poziomie nauczania, szkoły zawodowe, wszechstronny system edukacji dorosłych, znakomite biblioteki publiczne w całym kraju, wysoko dotowane teatry i muzea w wielu miastach. Istniejący system daje ludziom zabezpieczenie społeczne na całe życie. Jest gwarancją, że cokolwiek się stanie, ich dzieci nie stracą prawa do nauki, ich rodziny nie będą pozostawione na łasce krewnych lub organizacji charytatywnych, nikt nie zostanie sam w przypadku choroby, wypadku, bezrobocia czy bankructwa i każdy będzie miał zabezpieczenie na starość. Można powiedzieć, że społeczeństwo opiekuńcze stwarza sieć bezpieczeństwa na wypadek każdej trudnej sytuacji. Dlatego jawne ubóstwo prawie tu nie istnieje.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Rządy prawa

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Marek Chlebuś

XX-wieczna omnipotencja państwa i groteskowo detaliczne regulacje stworzyły sytuację przeregulowania. Ma to dwie niebezpieczne konsekwencje. Po pierwsze, regulacja bywa iluzją, a działania sterownicze często przynoszą skutki niezamierzone lub nawet odwrotne do planowanych. Społeczeństwo to skomplikowany system, a sterowanie nim wymagałoby wiedzy o wiele klas przewyższającej tę dostępną dzisiaj na uniwersytetach czy w parlamentach. Rosnąca komplikacja prawa jest objawem bezsilności prawodawców lub świadomym tworzeniem sytuacji, w której wszyscy są formalnie winni. W takiej sytuacji system prawny niejako zaprzecza swym celom i zaczyna służyć do realizacji niczym nieskrępowanej woli władzy: karząc lub nagradzając każdego wskazanego.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Porozmawiaj z Almodovarem

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Barbara Surmacz | recenzja filmowa

Almodóvar w „Porozmawiaj z nią” udowadnia, iż nie musi szokować czy używać krzykliwej formy, aby zostać zauważonym, nie musi obsadzać w głównych rolach wypróbowanych aktorów, by jego filmy odznaczały się szczerą i dojrzałą grą, że potrafi znakomicie poprowadzić nie tylko aktorki, ale także aktorów, czego z pewnością dowiedli Javier Cámara i Darío Grandinetti. Dojrzałość reżysera przejawia się właściwie w każdym szczególe filmu, od detali scenografii po treść dialogów. Doskonały montaż pozwala niemalże płynąć wydarzeniom, choć ich porządek wyznacza logika emocji, a nie chronologia. Historia opowiedziana jest w taki sposób, iż zapominamy o drastyczności niektórych sytuacji, będących środkiem do zrozumienia oraz akceptacji miłości i związanych z nią poświęceń. Śmiech towarzyszy łzom wzruszenia, a żartobliwy ton sąsiaduje z próbą refleksji nad przyjaźnią i miłością, jako uczuciami pozwalającymi osiągnąć pełnię człowieczeństwa.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Lepszy niż idol

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

(rem) | recenzja muzyczna

Muguruza często nazywany jest baskijskim Manu Chao. Sądzę, że jest to porównanie dla niego krzywdzące. Co prawda Manu Chao stał się popularny, sprzedaje miliony płyt, tworzy wpadające w ucho melodie i jest „wrażliwy społecznie” (stał się idolem antyglobalistów), ale gdzie mu tam do Fermina. Ten ostatni jest o klasę lepszy muzycznie i bardziej autentyczny pod względem ideowym. Jego utwory to dojrzałe kompozycje, w których przebojowość i melodyjność harmonijnie łączą się z refleksyjnością, bogactwem brzmień i nietuzinkowymi aranżacjami – w przypadku Manu Chao mamy co prawda miłe, ale na dłuższą metę nudne i monotonne melodie, w niektórych przypadkach ocierające się o banał. Pod względem ideowym też wolę Fermina, konsekwentnie wydającego płyty w niezależnych wydawnictwach, niż twórcę „Clandestino”, który specjalizuje się w oddawaniu Bogu tego, co boskie (darmowe koncerty na imprezach antyglobalistów), a cesarzowi tego, co cesarskie (wydawanie płyt w wielkich koncernach muzycznych).

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Dejan Dukovski – bałkański blues

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Uglik | recenzja teatralna

Przemoc i zło rodzi się w „Beczce prochu” z beznadziei. Od wulgaryzmów psychopatycznych postaci, od zabijania człowiek chce się odciąć, zamknąć oczy, uciec z teatru – i ucieka, za zamkniętymi drzwiami zostawia absurdalną, wrzącą od okrucieństwa rzeczywistość. Udaje, że świata pokazywanego przez Dejana Dukovskiego nie ma, że przecież człowiek z natury jest dobry, że to wszystko wina spaczonej wyobraźni. Błąd! Nie możemy udawać, konflikt bałkański pokazał, że bestia tkwi w każdym z nas: wystarczyła iskra, by między narodami żyjącymi w symbiozie rozpętało się piekło. Nigdy nie wiadomo, skąd nadejdzie zło, tak dalekie, abstrakcyjne i niepojęte dla ludzi uciekających z teatru przed treścią Beczki prochu. Niepojęte, jednak prawdziwe. Tragedia Bałkanów nie jest wszak kreacją dramaturgiczną – jest prawdą.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Luis Bunuel – każdemu według jego pragnień

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Jacek Uglik | Chwila oddechu

Film “Zapomniani” pochodzi z 1950 r. i wbrew pozorom jest nam bardzo bliski. Pamiętając o przemyśleniu Paza, my, ludzie Nowego Wieku, którym przejechano brzytwą po oczach zaczynamy lepiej widzieć: na miejsce nowoczesnego miasta Paza przychodzi glob, obrzeża dzisiaj to nie dzielnice, ale fragmenty świata nie do zniesienia: Afganistan, Czeczenia, Palestyna, kontynent afrykański – tam żyją nowi Zapomniani, przez Boga i ludzi. I tak, jak u Buñuela cierpiało dziecko i skatowany przez nie ślepiec, tak u nas cierpi rosyjski zakładnik i czeczeński bojownik, palestyński samobójca i izraelski przypadkowy przechodzień. Jakby niewiele się zmieniło. Nigdy nie zniknęły z mapy świata enklawy produkujące trupy. Obrzeża, Przedmieścia, Czeczenia, Palestyna – “symbolem tej dziwacznej estetyki – zauważa Buñuel – są przedmioty, które spotykamy na drodze: pusta puszka, wygłodniały pies, mysz z rozprutym brzuchem, gazowa latarnia, zakurzona i zgięta. Duch przedmieścia zabija wszelkie oznaki życia i ruchu”

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Kronika Kontrasa

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Kontras | Chwila oddechu

Nieporozumienia trzy zdarzyły mi się. Rozmawiam z recepcjonistką pensjonatu nad polskim Bałtykiem. Ponieważ pensjonat jest nawet ładny, więc ryzykuję uwagę, że nie powinno się dopuścić do budowy tego potwornego baraku z nietynkowanych cegieł, który powstał tuż obok. Tak, tak to rzeczywiście straszne, ale najgorsze, że on w ogóle trawy nie kosi i widzi pan, jakie chaszcze naokoło i pani wskazuje paluszkiem na jedyny ładny element tamtej posesji. Jestem z wizytą u inteligenta. Cały czas puszczony telewizor z satelity. Wiadomości, na dolnym pasku przesuwają się komunikaty z giełdy, w prawym górnym rogu chyba pogoda, w lewym górnym jeszcze coś innego. Inteligent mówi: „Jakie to wspaniałe, świetnie uczy podzielności uwagi”. A ja właśnie chciałem powiedzieć, jakie to straszne, męczące i otępiające, w ostatniej chwili taktownie zmilczałem. Rozmawiam z panem doktorem, ekonomii bodaj. Pokazuję naszą broszurę o okropnościach transportu w niektórych miastach amerykańskich. Zdjęcie jest z Atlanty – kilkunastopasmowa rynna z betonu poprowadzona przez centrum miasta. Facet wie, że jestem Zielony i w ogóle dziwny, więc trochę się hamuje i tylko mówi: „No, ale to przynajmniej ma rozmach”.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Imperium Mundi – polityczna forma globalizacji

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Tomasz Gabiś

O procesie jugosłowiańskiego polityka Slobodana M. pisze się „Świat versus Slobodan M.”, czyli „Imperium versus Slobodan M.”. Slobodan M. nie jest głową suwerennego państwa, ale zbuntowanym przeciw Imperium namiestnikiem jednej z jego prowincji. Ponieważ Imperium nie mogło przywołać go do porządku naciskami i groźbami, został otoczony przez imperialne siły policyjne i zaatakowany z powietrza, złapany, postawiony przed sądem, skazany – tak działa „Globalna Temida” oparta na humanizmie „praw człowieka”.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Chciwość i troska – czy kapitalizm jest moralny? ikona czytaj wiecej

Marek Has

Prawa, czy też uprawnienia moralne – zgodnie z zasadą korelacji – wyznaczają obowiązki moralne. Nie tylko pracownik ma obowiązki wobec pracodawcy, ale i pracodawca ma obowiązki moralne wobec pracownika. W szerszym spojrzeniu: jeśli jednostka posiada jakieś prawa, np. prawo do przeżycia, to państwo ma korelatywny obowiązek moralny wobec jednostki. Nie przestrzeganie tych praw przynieść może nagły wybuch społeczny. Gniew ludu nie jest bowiem jedynie efektem działalności politycznych prestidigitatorów, ale ma zawsze swoje źródło w jakieś formie niesprawiedliwości, w jakimś rozchwianiu moralnego porządku świata. Casus Argentyny, gdzie zdesperowany człowiek rabuje sklepy z żywnością jest kresem i ostateczną kompromitacją polityki, w której egoizm wielkiego kapitału i korupcja polityków zastępują podstawowe normy moralne.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Maszerować każdego dnia

Artykuł dostępny tylko w drukowanym wydaniu „Obywatela”. Zamów prenumeratę!

Maciej Muskat | recenzja książki

Starszym sprzedaje się „Ogniem i mieczem”, młodszym jakąś „Operację Samum”, wydawnictwa prześcigają się w tłumaczeniach sensacyjnych bzdetów, a o książce Rawicza cisza. A jest to zapewne jedna z niewielu książek, która nie opowiada ani o takich, „co się kulom nie kłaniali”, ani nie jest przykładem bohaterskiej martyrologii, tak częstej w naszej literaturze, że aż przejętej przez komentatorów piłkarskich („nasi piłkarze ambitnie walczyli do końca, przegrali 0:3”). Jesteśmy zazwyczaj portretowani przez obce i rodzime pióra jako durni, kłótliwi, popędliwi, prymitywni, straceńczy. Tzw. kanon wytwarza w nas obraz Polaka, który jawi się albo jako hulaszczy Zagłoba, albo prymityw z „Malowanego ptaka” Kosińskiego, albo przegrany powstaniec. Tym razem mamy do czynienia z realną i fascynującą opowieścią o sukcesie, zwycięstwie, będącym wynikiem wychowania, odwagi, planowania, inteligencji, wyobraźni, współdziałania i ogromnej determinacji.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Stary dobry Orwell ikona czytaj wiecej

Remigiusz Okraska | recenzja książki

George Orwell napisał jesienią 1946 r. słowa, które mogłyby wyjść spod pióra mistrza realizmu politycznego, prawicowca Carla Schmitta: W społeczeństwie /.../ które nie rządzi się prawem, a więc w którym teoretycznie nie istnieje przymus, o poprawności postępowania decydują wyłącznie wyroki opinii publicznej. Jednak opinia publiczna, zważywszy na fakt, iż zwierzęta stadne przejawiają ogromną skłonność do konformizmu, jest mniej tolerancyjna aniżeli w jakimkolwiek systemie rządów prawa. Gdy ludzie muszą podporządkować swoje postępowanie regule »nie będziesz«, jednostka może praktykować do pewnego stopnia ekscentryczność, gdy jednak ludźmi rządzi »miłość« albo »rozum«, każdy znajduje się pod nieustanną presją, skłaniającą do takiego postępowania i myślenia, jakie praktykują inni. Królestwo Anarchii będzie otoczone drutem kolczastym, ukrytym w głowach jego obywateli, a miejsce uzbrojonych w pałkę politruków zajmą doktrynerzy uzbrojeni w szpalty wysokonakładowych gazet. Już zajęli?

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Dobry ekolog

Artykuł dostępny w całości dla prenumeratorów i współpracowników Obywatela

Janusz Korbel | felieton

Dobry ekolog albo inaczej – ekolog nowoczesny, to aktywista społeczny pełen przedsiębiorczości i pomysłów służących wszystkim, a nie tylko grupce oszołomów. Dobry ekolog potrafi wymyślić projekt, który przyciągnie inwestorów, zaciekawi turystów, przyniesie pieniądze i skorzysta na tym przyroda, bo wiadomo, że przyrody nie chroni się należycie tylko z powodu braku pieniędzy. Może to być np. projekt najliczniejszej na świecie kolonii szpaków. W tym celu trzeba zakupić odpowiednią ilość budek dla szpaków (zarabia producent budek), rozwiesić je najbliżej jak się da, żeby szpaki zwabić i by w nich zamieszkały (aktywizacja miejscowej ludności), wyciąć zasłaniające widok drzewa i postawić tam wieżę widokową, z której turyści będą przez lunetę oglądali ptaki (miejsce pracy dla obsługującego lunetę), wybudować niedaleko wieży dwa parkingi: dla samochodów osobowych i dla autokarów (miejsca pracy dla parkingowych), z czasem będzie można wybudować hotelik, lokalik itp. Słowem, dobry ekolog zamiast narzekać lub krytykować inwestorów czy leśników i zamykać las przed ludźmi, bierze sprawy w swoje ręce, „tworzy rozwój i chroni szpaki”.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Komputer zastąpi... ikona czytaj wiecej

Joanna Duda-Gwiazda | felieton

Najbardziej tragicznym skutkiem tej paranoi jest wpajanie dzieciom od najmłodszych lat, że komputer zastępuje realny świat. Po co zabiegać o przyjaźń rówieśników albo psa, skoro komputer nigdy nie odmawia zabawy. Po co trudzić się w podróży – szybciej, lepiej i wygodniej można świat zwiedzić za pomocą Internetu. Z aspołecznego dziecka wyrasta aspołeczny obywatel, dla którego rzeczywistość się nie liczy. Ważne jest tylko to, co mogą wykreować elektroniczne nośniki informacji, a mogą wykreować niemal wszystko.

Obywatel nr 3/2003

Obywatel nr 3/2003 (11)

Tasowanie małe i większe ikona czytaj wiecej

Olaf Swolkień | felieton

Dzisiaj też toczą się takie gry, jakieś ruchy w SLD, przebąkiwanie o zalegalizowaniu związku Michnika z Kwaśniewskim, a gdzieś na zapleczu, na wszelki wypadek, stypendyści Sorosa bardzo interesują się ruchem antyglobalizacyjnym, którego chcą bronić przed zagrażającym mu... faszyzmem. Mówiąc normalnie, chodzi o to, by nie dopuścić, aby stał się czymś innym niż kolejną przesiadująca w tzw. kultowych knajpach alternatywką małpującą lata 60.

 

Inicjatywy „Obywatela”

http://iso.edu.pl/
http://lewicowo.pl/
http://www.obywatel.org.pl/solidarnosc
http://www.czymaszswiadomosc.pl/
http://radypracownikow.info/
http://naturalnegeny.pl
http://tirynatory.pl
http://koniczynka.org
http://miastowruchu.pl